Medytacje
Rozważanie na niedzielę 29 października 2006
Mk 10, 46-52
Może to rozważanie będzie trudne do przyjęcia. Może nie zyskam tymi słowami sympatii. Ale nie o to mi chodzi w tym dziale. Tutaj ma przebijać moc Słowa Bożego. Ono jest Prawdą i będę o Nim głośno mówił bo Ono jest dla mnie najważniejsze, gdyż stało się ciałem i zamieszkało pośród nas(J 1,14).
Nie tylko nasza grupa ale świat cały przeżywa z jednej strony regres duchowy, który każe wszystko co duchowe upychać do szufladki z napisem – niemodne. A z drugiej strony widzę ogromną potrzebę Ducha – bo bez Niego człowiek to flak złożony ze skóry i kości bez głębi, która jest jego istotą. Była sytuacja, kiedy prosiłem grupę o modlitwę. Wszyscy ją obiecywali, lecz niewielu potrafiło wznieść ręce do modlitwy. Czułem się jak Bartymeusz, którego uciszali, gdy usłyszał o Jezusie...
Słyszę o częstych spotkaniach ludzi powiązanych z pielgrzymką, co mnie niezmiernie cieszy, jednak nie słyszę, by ktokolwiek wpadł na pomysł by się na początku takiego spotkania pomodlić. Czuje się jak Bartymeusz, co go uciszają bo o Jezusie usłyszał...
Widzę wielu pielgrzymów w kościele, gdy czasem zjeżdżam do domu rodzinnego, ale jakże rzadko ich widzę przyjmujących Komunię Świętą! Czuje się jak Bartymeusz, co go uciszają bo o Jezusie usłyszał...
A później mi mówią, że Bóg ich nie słucha, że proszą i nie otrzymują, że pukają a im nie otwiera. A Jezus dziś mówi do niewidomego trędowatego: Idź, twoja wiara cię uzdrowiła(Mk 10,52). Nie karcę nikogo. Tylko chcę żebyście – żebyśmy - otworzyli oczy bo i ja na tej płaszczyźnie nie zawsze jestem świadkiem Jego. Czas rozpocząć życie wiarą. A to przede wszystkim oznacza modlitwa i sakramenty. Jeśli jeszcze pytasz po co(?) to ja dziś pytam Ciebie z miłością słowami Jezusa: Co chcesz, abym ci uczynił?(Mk 10,51)... P.S. Dziś w kościołach może być również odczytywana inna Ewangelia, mianowicie z uroczystości poświęcenia własnego kościoła(Łk 19, 1-10)
Starko
|