Medytacje
Rozważanie na niedzielę 10 czerwca 2007
Łk 7, 11-17
Mama młodzieńca z Nain straciła wszystko. Wcześniej męża, teraz syna, a co za tym idzie straciła też prawo do jakichkolwiek praw, taka tam była rzeczywistość kulturowa. Straciła kogoś jedynego. Teraz wydawało by się nie ma nadziei. Tylko się wydaje. Jezus jest zawsze obecny obok nas, bo jest Emmanuelem - Bogiem z nami. Tylko w trudnych momentach życia nie pamięta się o tym. Człowiek się burzy, stroi fochy, wszędzie idzie po pocieszenie tylko nie tam gdzie ma czyli do Jezusa. Jak mama owego młodzieńca. To Jezus sam przystąpił i dotknął. Trzeba pozwolić, by Jezus dotykał naszych trudnych spraw, naszych ran, zadrapań - które czasem bardziej szczypią niż głęboka rana. Jezus chce wskrzesić w Tobie nadzieje. Pozwól Mu na to. Pozwól Mu żyć w Twoim życiu, a wtedy już nigdy nie pozostaniesz bez nadziei...
Starko
|